9th 12 - 2011 | no comment »

Armeńska góra w Turcji

Któż by pomyślał, że taki kraj jak Armenia emituje własną monetę inwestycyjną. Faktów są jednak niezmienne. W każdym razie na rynku lokacyjnym to dosyć egzotyczne zjawisko, co nie znaczy, że nie atrakcyjne. Na plus Armeńskiej Srebrnej Arce Noego (Arche Noah) z pewnością można zapisać jej cenę, która w porównaniu z innymi monetami tego typu wypada bardzo korzystnie. Drugą rzeczą godną uwagi jest bez wątpienia piękny i przyciągający wzrok projekt awersu.

Arka Noego jest monetą jednouncjową o nominale 500 Dram (około 1,5 USD lub 5 PLN) i zawartości dokładnie 31,1 grama srebra próby Ag 999. Jej średnica wynosi 38,5 milimetra a grubość to równe 3 milimetry. Atrakcyjne dla tej monety jest również to, że sprzedawana jest opakowana w kapsel menniczy, co ułatwia jej przechowywanie i chroni srebro przed szkodliwym działaniem powietrza.

Wspomniany już awers przedstawia biblijną Arkę Noego na tle rozświetlonej promieniami słońca góry oraz wizerunek gołębia trzymającego w dziobie oliwną gałązkę. Oczywiście nie ma wątpliwości, że jest to góra Ararat – symbol narodu ormiańskiego, któremu według legendy początek dał Haik, który był prawnukiem Noego. A jak wiadomo jego arka osiadła właśnie na górze Ararat. Co ciekawe wspomniana góra nie znajduje się w Armenii, leży natomiast na terenie dzisiejszej Turcji. Wygląd awersu dopełnia napis Arka Noego po ormiańsku oraz angielsku (NOAH’S ARK). (więcej…)


9th 12 - 2011 | no comment »

Union Jack jak zwykle się wyróżnia

Trzeba przyznać, że jeżeli chodzi o brytyjskie srebrne monety inwestycyjne, to zdecydowanie wyróżniają się one spośród wszystkich innych tego typu i nie mają sobie równych na całym świecie. Chodzi oczywiście o ich niezwykła wręcz urodę. Trzeba po prostu przyznać, że dosłownie zachwycają niesamowitą estetyką wykonania i niezwykłą chwytliwością corocznie zmienianych wizerunków. Ale nie tylko ta jedna kwestia je wyróżnia.

Popularna Srebrna Brytania o nominale 2 Funtów, bo o niej mowa, jest najcięższą monetą wśród zawierających dokładnie 1 trojańską uncję srebra. Powoduje to używane do jej produkcji brytyjskie srebro o nietypowej próbie Ag 958. Dzięki temu moneta waży 32,45 grama, z czego 31,1 grama stanowi cenny kruszec. Posiada średnicę 40 mm i grubość 3,1 mm. Silver Britannia bita jest w angielskiej Mennicy Królewskiej (Royal Mint) od 1997 roku, ale, mimo iż jest rozpoznawana przede wszystkim, jako doskonała moneta lokacyjna, bardzo trudno ją nabyć poza Wielką Brytanią.

Brytyjskie monety inwestycyjne określane są w świecie kolekcjonerskim wymownym określenie „must have”, co dobitnie świadczy o tym, że należy ona do najbardziej pożądanych inwestycji pieniężnych na przyszłość. Wszyscy podkreślają również jej wysoką jakość wykonania. A na niesłabnący popyt na tą monetę składa się także fakt, że emitowana jest corocznie w ilości tylko stu tysięcy sztuk.
(więcej…)


13th 06 - 2011 | no comment »

Fałszerstwa polskich banknotów z okresu okupacji

Rok 1939, był dla państwa polskiego tragiczny. Dwóch najemców podzieliło pomiędzy siebie tereny Polski, w części włączając je do swoich terenów – wschodnie tereny II RP – do ZSRR, Śląsk Wielkopolska, Pomorze oraz Mazury do Rzeszy Niemieckiej. Na pozostałych terenach została utworzona Generalna Gubernia pod rządami bliskiego współpracownika Hitlera Hansa Franka. Od pierwszych dni swoich rządów usiłował wprowadzić niemiecką politykę administracyjną między innymi przez odpowiednią politykę monetarną. Ułatwić mu to miał stworzony w Krakowie Bank Emisyjny w Polsce, którego prezydentem został Feliks Młynarski. Młynarski uzyskał wcześniej zgodę na objęcie tej funkcji od władz Polski na Emigracji. Bank ten przez dwa lata wyemitował bilety o nominałach 1, 2, 5, 10, 20, 50, 100 oraz 500zl. Większość tych pieniędzy była wzorowana na banknotach z okresu IIRP i posiadała proste zabezpieczenia. Podczas II wojny były one bardzo często fałszowane. Już zaraz po wojnie w strukturach ZWZ powołano specjalną komórkę PWB 17 czyli Podziemną Wytwórnię Banknotów. W jej skład wchodzili pracownicy Wytwórni Papierów Wartościowych w Warszawie, gdzie były drukowane niektóre banknoty emitowane przez okupanta. Ułatwiało to zadanie fałszowania biletów pieniężnych, gdyż używano niekiedy nawet tych samych narzędzi co do produkcji oryginalnych banknotów łącznie z użyciem oryginalnego papieru czy też numeratora. Fałszowane banknoty były najczęściej przemycane do wytwórni, a tam następnie podmieniane na oryginalne, które miały być zniszczone jako makulatura, pod nadzorem niemieckim. Ilość fałszerstw banknotów Banku Emisyjnego była imponująca. Falsyfikaty były wychwytywane przez specjalistów banku, którzy na banknotach później nabijali pieczątki o treści „Falsch Emissionbank”  Trzy banknoty posiadały zabezpieczenia, które dość skutecznie utrudniały dokonanie fałszerstwa, były to banknoty o nominałach, 50zł emisja z roku 1941, 100zł – emisja z 1941 oraz pochodzący z 1940 roku banknot o nominale 500zł, który jako jedyny był drukowany w technice matrycy stalorytowej z drukiem wypukłym, a jego znakiem wodnym była głowa górala w kapeluszu. Praktycznie nie był on fałszowany przez polskie podziemne wytwórnie.


6th 06 - 2011 | no comment »

Gulden i fenig

Guldeny gdańskie to bardzo piękne banknoty , poszukiwanie przez kolekcjonerów oraz numizmatyków. Nie można ich łatwo zdobyć. Ich emisja przypada na lata międzywojenne od roku 1923 do roku 1939, a więc nie tak długo. W tym okresie w ówczesnym Wolnym Mieście Gdańsku emitowani Guldeny stanowiące oficjalny i legalny środek płatniczy. Oprócz Money które wybijane były w niemieckim Berlinie Gdańska Kasa Centralna (okres przejściowy) , a następnie Bank Gdański wydawała banknoty o nominałach 10 guldenów, 20 guldenów, 25 guldenów, 50 guldenów, 100 guldenów, 5000 guldenów oraz 1000 guldenów. Na banknotach widniały takie miejsca międzywojennego Gdańska Jak Dwór Augusta, Wieża Więzienna, Ratusz rynku Głównego, Kościół Mariacki czy tez Wielka Zbrojownia. W związku z tym że większość ludności Wolnego Miasta Gdańska stanowią narodowość niemiecka (około 90%) to napisy na banknotach jak również na monetach były wyłącznie w języku niemieckim. Gulden oprócz banknotów występował również w monetach o nominałach takich jak:1 gulden gdański ,2 guldeny gdańskie, 5 guldenów gdańskich, 10 guldenów gdańskich , 25 guldenów gdańskich 50 guldenów gdańskich oraz 100 guldenów gdańskich. Monety wybijane były w berlińskiej mennicy z takich kruszce jak złoto, srebro, platyna, cyna i mosiądz. Gulden obowiązywał dokładnie do 30 września 1939 roku, kiedy to napaści Niemiec Hitlerowskich na Polskę Wolne Miasto Gdańsk zostało przyłączone do II Rzeszy i utraciło swoją suwerenność. Po 30 września 1939 roku gulden gdański został zastąpiony marką niemiecką. Gulden można było wymieniać jeszcze przez okres sześciu miesięcy w kasach banku niemieckiego, jednakże niektóre nominały guldena gdańskiego pozostały w obiegu aż do roku 1940. Warto również wspomnieć że Wolne Miasto Gdańsk istniało również za czasów napoleońskich kiedy to całkowicie podlegało Francji i stanowiło bazę dla wojsk napoleońskich, wtedy to obowiązująca waluta był szeląg oraz grosze wybijane w mennicy w Gdańsku. Po upadku Napoleona mennice zamknięto a Gdańsk został włączony do Prus.


30th 05 - 2011 | no comment »

Pieniądze z lat 1945-1950

Po pierwszych emisjach banknotów na ziemiach wyzwolonych okazało się szybko, że banknoty drukowane w ZSRR nie spełniają oczekiwań jeśli chodzi o jakość wykonania ani o zabezpieczeniami przed fałszerstwami. Skala fałszowania banknotów była bardzo duża, dlatego zdecydowano się na kolejną emisję banknotów już drukowanych przez polskie drukarnie, głównie przez łódzką Państwową Wytwórnię Papierów Wartościowych. Do produkcji tych banknotów użyto papieru pochodzącego z Zakładów w Kluczach pod Olkuszem. Z dniem 15 stycznia 1945 roku wprowadzono pierwsze nowe banknoty o nominałach 500 oraz 1000 złotych. Projektantem ich był Wacław Borowski. Posiadają już nowe rozwiązania graficzne – rysunki socrealistyczne przedstawiające przedstawicieli klasy robotniczo – chłopskiej. Banknot 500zł miał na awersie rysunki rybaka oraz stoczniowca rewers ozdobiony był widokiem Gdańska od strony Wełtawy, natomiast nominał 1000zł, ozdobiony był rysunkami robotnika i hutnika, rewers tego banknotu przedstawiał pejzaż przemysłowy. Banknoty miały już nowe wzory znaku wodnego – litera W o różnych odcieniach na całej jego powierzchni. W lipcu 1946 roku zostały wyemitowane również następne banknoty niższych nominałów – 1, 2, 5, 10, 20, 50 oraz 100zł, a także druga seria banknotów 500 i 1000zł. Wszystkie te banknoty były zaprojektowane przez Wacława Borowskiego, a rysunki na wyższych nominałach były w tym samym socrealistycznym stylu. Banknoty o nominałach od 1 do 10 zł nie posiadały oznaczeń literowego oraz cyfrowego. Kolejna emisja miała miejsce w roku 1947. Banknoty z tej emisji różniły się od wcześniejszych rysunkami projektu ponownie Borowskiego, jednak utrzymanego w tym samym stylu. Banknoty te były w obiegu do roku 1950 wraz z banknotami z emisji 1944 roku oprócz wycofanego już w roku 1945 banknotu 500zł. Ciekawostką jest, że mimo iż banknoty z emisji 1946 były pierwszymi banknotami wyemitowanymi przez Narodowy Bank Polski, to w 1974 roku z okazji 30lecia NBP jako pierwsze jego banknoty zostały wskazane emitowane jeszcze przez Kasę Resortów.


23rd 05 - 2011 | no comment »

Pierwsze polskie banknoty po 1918 roku

Polska po odzyskaniu niepodległości odziedziczyła po byłych zaborcach różne jednostki monetarne. Polacy posługiwali się więc austriackimi koronami, rosyjskimi rublami, niemieckimi markami, a także emitowanymi, przez zależny od niemieckiego banku centralnego twór pod nazwą Polska Krajowa Kasa Pożyczkowa markami polskimi. Bilety marek polskich była to swojego rodzaju pożyczka, która była gwarantowana przez rząd Rzeszy Niemieckiej na potrzeby wojenne, a obowiązywała na terenie Generalnej Guberni. W roku 1918 młode państwo polskie, postanowiło poprzez swoich przedstawicieli, że tymczasową walutą polską będzie marka polska. Dokonano więc wymiany pozostałych walut, które były na terenie RP. W lutym 1919 roku Sejm uchwalił ustawę, która jako polską walutę określiła złotego, nawet zamówiono pierwsze partie nowych pieniędzy, jednak do roku 1924 były przechowywane w sejfach. Pierwszym polskim banknotem, za który państwo polskie brało odpowiedzialność było wyemitowane 19.01.1919 500mkp. Na banknocie tym była umieszczona nota prawna, która informowała, że Polska bierze całkowitą odpowiedzialność za wyemitowany bilet płatniczy. Ponadto banknot w odróżnieniu od wcześniej emitowanych zamiast podpisu zarządu Guberni miał podpisy zarządu PKKP. W trzy tygodnie później PKKP wyemitowała następne banknoty o nominale 100mkp z podobizną Tadeusza Kościuszki. Banknot miał już znaki wodne pierwotnie w kształcie plaster miodu, a później już w kształcie orła. !7 maja 1919 roku zostały wyemitowane banknoty o nominałach 1,5,10, 20, 100 oraz 1000mkp. Na większości z nich był znowu Kościuszko, jedynie na 5mkp była podobizna Głowackiego, a na banknocie o nominale 20mkp królowa Jadwiga. Tylko banknoty o najniższym nominale nie posiadały zabezpieczenia w postaci znaku wodnego, pozostałe już to miały, a ich kształt i forma zależały nie tylko od nominału ale również od roku emisji. Podobizna Kościuszko była najczęściej wykorzystywana podczas ozdabiania banknotów marek polskich, druga podobizną była królowa Jadwiga.


16th 05 - 2011 | no comment »

Jak wyglądają monety koronne?

Numizmatycy niemal jednogłośnie twierdzą, że trudno jest znaleźć monety ładniejsze od monet koronnych Stanisława Augusta Poniatowskiego. Król, będąc przecież mecenasem sztuki, nie mógł pozwolić sobie na bicie monet prostych, zwyczajnych i nie budzących podziwu.
Nawet najdrobniejsze monety były misternie zdobione, a każda, która nie spełniała wyśrubowanych norm estetycznych była przetapiana i wybijana ponownie. Nawet trojak miedziany, wybity w tysiąc siedemset sześćdziesiątym piątym roku, ozdobny jest eleganckim, liściastym rantem, natomiast jego awers zdobi piękny motyw heraldyczny, jak zresztą wiele współczesnych mu monet. Na rewersie widnieje podobizna Stanisława Augusta, również wykonana bardzo starannie. Nie dziwi więc cena katalogowa tej monety, która w drugim stanie kosztuje około trzech tysięcy złotych. Już jednak o rok młodszy trojak to wydatek pięć razy mniejszy. Czym różnią się te dwie monety? Przede wszystkim tym, że w pierwszym przypadku nie znamy nakładu, natomiast w drugim wiemy, że wybito około dwunastu i pół miliona takich monet. Liczba ta jest zdumiewająca, jeśli wziąć pod uwagę liczbę ludności oraz możliwości mennic, a także fakt, że rodzajów monet było bardzo dużo, w porównaniu z dzisiejszą sytuacją.
Nie mniej ambitnie zdobione są srebrne dwugroszówki, na których awersie widnieje godło Korony, przedstawiające z niezwykłą szczegółowością Pogoń oraz Orła. Dwugroszówka rant miała gładki, wykonana ze srebra próby pięćset osiemdziesiąt siedem ważyła nieco ponad trzy gramy. Bita była jednak w nakładach mniejszych of trojaków koronnych, a dziś jest od nich także tańsza. Nie liczy się jednak cena numizmatu, zwłaszcza, że cena katalogowa sobie, rzeczywistość sobie.
Wszystkie monety koronne Stanisława Augusta Poniatowskiego są doskonałymi przykładami na to, jak mając do dyspozycji przeciętne, z dzisiejszego punktu widzenia, narzędzia, można stworzyć coś, co będzie po pierwsze funkcjonalne, a po drugie tak piękne, że jeszcze kilka wieków po epoce monet koronnych zachwycamy się nimi. Nie tylko zresztą my, Polacy, ponieważ monety koronne Stanisława Augusta Poniatowskiego budzą uzasadniony podziw w wielu krajach i numizmatycy z innych państw naprawdę mają nam czego zazdrościć, ponieważ zarówno sama historia powstania monet koronnych Stanisława Augusta Poniatowskiego, jak też i monety, są na tyle wspaniałe, że w zasadzie nie można ich nie mieć w swojej kolekcji, choćby reprezentowanych bardzo skromnie.


9th 05 - 2011 | no comment »

Niklowa złotówka z 1929.

Dziewczyna z kłosami była bita tylko dwa lata z rzędu: w roku tysiąc dziewięćset dwudziestym czwartym w ilości szesnastu milionów sztuk i rok później w ilości o osiem milionów egzemplarzy większej. To wszystko jednak nie mogło w żaden sposób wystarczyć gospodarce państwa, które od dziesięciu lat starało się powstać w zasadzie z popiołów i gruzów.
W tysiąc dziewięćset dwudziestym dziewiątym wybito kolejną serię złotówek. Tym razem awers miały zdecydowanie prostszy od poprzednich edycji, również wykorzystujący motywy roślinne, ale symboliczne i uproszczone. Cała moneta wyglądała zdecydowanie prościej, zresztą nie była bita w srebrze, ale w niklu. Choć wybito jej od razu trzydzieści dwa miliony to do dziś niewiele z nich przetrwało w dobrym stanie, więc za stan menniczy trzeba zapłacić ponad dwa tysiące złotych, za stan drugi około stu złotych i kilka złotych za trzeci stan.
Tym razem, aby maksymalnie uprościć produkcję, powrócono do rantu gładkiego. Moneta była prosta, więc i szybko w obiegu pojawiły się fałszywe jednozłotówki, choć nie było ich wiele. Jednak w sytuacji Polski wówczas każda ilość fałszywych monet była zagrożeniem, z którym na szczęście w miarę szybko się uporano.
Dziś niklowe złotówki z dwudziestego dziewiątego w dobrym stanie należą do rzadkości, ale to akurat powinno w pewien sposób cieszyć, bo to znaczy, że kraj się rozwijał, a wybite monety naprawdę były używane, a nie odkładane do szuflad. Sytuacja jest niebezpieczna, jeśli monety obiegowe 1923-2009 trafiają do kolekcji zamiast na rynek. Przeznaczeniem monet obiegowych, także tych wyjątkowo ładnych i nawet legendarnych jest pozostawanie w obiegu jak najdłużej, ponieważ monety obiegowe 1923-2009, które lądują w kolekcji zamiast w kasie stają się w praktyce obciążeniem dla budżetu. Trzeba wówczas zwiększyć produkcję pieniądza, a to jest już prosta droga do wzrostu inflacji, która w dwudziestoleciu międzywojennym i tak dawała się nieźle we znaki.
Wybicie kolejnych milionów złotówek nie zażegnało wprawdzie kryzysu, ale pozwoliło na sfinansowanie wielu ważnych inwestycji, a także na jakiś czas uwolniło rynek od ciągłych niepotrzebnych niepokojów. Gdyby tylko można było przewidzieć, że wybite wtedy monety obiegowe 1923-2009 dziś jeszcze będą w niektórych kręgach powodowały tak spore zamieszanie to zapewne podchodzono by do problemu inaczej, ale kto mógł przewidzieć, że monety obiegowe zaczną się cieszyć tak dużym zainteresowaniem kolekcjonerów?


2nd 05 - 2011 | no comment »

Kilka słów o Mennicy Polskiej

Mennica Polska mieszcząca się w Warszawie przy ulicy Pereca 21 stanowi trzon produkcji monet i numizmatów nie tylko na terenie kraju, ale również w całej Europie. Działa ona w tym charakterze od 1766 roku, kiedy to ówczesny król podjął decyzję o jej założeniu. Miał on w swoich planach założenie doskonale prosperującej firmy, która miałaby wytwarzać najpiękniejsze monety na Starym Kontynencie. Pod takim szyldem i z taką misją Mennica Polska funkcjonuje aż do dnia dzisiejszego, a i nic nie zapowiada, by w najbliższym czasie cokolwiek miało się zmienić.
Jak powszechnie wiadomo, to Narodowy Bank Polski jest emitentem wszystkich monet i banknotów na terenie naszej ojczyzny, ale to właśnie Mennica Polska jako jedyna w kraju zajmuje się produkcją monet obiegowych i kolekcjonerskich, w tym również monet próbnych. Ponadto jej pracownicy nie stronią od wykonywania zleceń nadesłanych od zagranicznych firm numizmatycznych.
Spółka Mennicy Polskiej zajmuje się, poza biciem monet próbnych, kolekcjonerskich i przede wszystkim obiegowych, projektowaniem i wytwarzaniem licznych medali i odznaczeń. Niedługi czas temu, bo w 2006 roku, dostała ona nagrodę za najpiękniejszą monetę obiegową świata, co jest niewątpliwie nie lada sukcesem. Monetą, która doznała niniejszego zaszczytu była dwuzłotówka Expo 2005. Dokładnie trzy lata później monety wybite w Mennicy Polskiej zostały wyróżnione w ekskluzywnym i prestiżowym konkursie Machina Design. W skład jej jurorów wchodziły tak znamienite osobistości jak Paolo Pininfarina, Andrzej Pągowski oraz Ewa Minge.
Zaplecze technologiczne warszawskiej firmy umożliwia wytwarzanie nie tylko monet, medali i odznaczeń. W ostatnim czasie rozbudowała ona swoją działalność o kolejne istotne usługi, z których skorzystało już między innymi ponad dwieście miast i samorządów w całej Polsce. Mowa o produkowanych w Mennicy Polskiej dukatach lokalnych.
Zainteresowanych nie powinien dodatkowo dziwić fakt, że Mennica Polska zajmuje się również obrotem metalów szlachetnych, działalnością deweloperską czy – co w obecnych czasach jest chyba standardem – płatnościami elektronicznymi. Od ponad dekady spółka widnieje na łamach Giełdy Papierów Wartościowych, co z pewnością daje spore pole manewru giełdowym inwestorom. Wszyscy liczymy na to, że jak długo Mennica Polska istnieje i ile sukcesów odniosła, tak nic jej działalności nie zagrozi i będzie ona mogła spełniać swoją misję jeszcze przez bardzo długi czas.


25th 04 - 2011 | no comment »

Kraj z obcą monetą.

W historii Polskie wielokrotnie zdarzało się, że pewne regiony były podbijane przez państwa ościenne. Jednak dla numizmatyka dziś jest to tylko jeszcze jeden powód, żeby lepiej poznać ścierające się narody i kultury. Bardzo często nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale to pieniądze są jednym z pierwszych zwiastunów nowej epoki i nowego panowania. Takie zastępowanie systemów monetarnych, usuwanie z obiegu jednych monet, pojawianie się monety obcych będących w obiegu na ziemiach polskich, później wszystkie zmiany, jakie w tych systemach zachodzą- wszystko to jest dobrze udokumentowane w historii numizmatyki i zbiorach poszczególnych kolekcjonerów.
Jeśli natomiast numizmatyk chce rozpocząć kolekcję od bardzo silnej monety to powinien ją otwierać dirhem sasanidzki. Już sama jego nazwa brzmi dla nas obco, a jeśli zobaczyć zdjęcie lub samą monetę to wszystko wydaje się jasne. Monety obce będące w obiegu na ziemiach polskich mogły mieć w historii bardzo różne źródło. Dirhemy, które weszły do obiegu na długo przed chrztem Polski, bo jakieś dwieście lat wcześniej, a wyszły z użycia w połowie dziesiątego wieku, pochodzą akurat z krajów Arabskich. Nota bene wcale później nie zostały wyparte przez grosze polskie, ale to już zupełnie inna historia.
Dirhemy sasanidzkie docierały do Polski i do całej zresztą europy głównie przez handel skandynawski, którego szlaki wiodły między innymi przez Wielkopolskę i Pomorze, a więc rdzennie polskie tereny. Tam też do dziś można znaleźć sporo egzemplarzy dirhemów, choć nikt nie odważył się przeprowadzić szacowania ich liczby.
Moneta ta, poza niewątpliwą egzotyką w motywie zdobniczym, aczkolwiek ołtarz na rewersie może wyglądać nieco znajomo, jest dobrym motywem przewodnim dla bardziej szczególnych kolekcji, które mówić mogą na przykład od tym, jakie monety obce będące w obiegu na ziemiach polskich dotarły nad Wisłę w sposób przypadkowy, spontaniczny i odniosły tu sukces. Miarą sukcesu w tym przypadku jest przewaga monet obcych nad rodzimymi w liczbie egzemplarzy będących w obiegu. Zresztą dirhem nie był jedynym przykładem spektakularnego sukcesu w tym wymiarze, ponieważ w niecałe dwieście lat na ziemie polskie dotarły szerokie grosze praskie, które także górowały nad rodzimym bilonem.
Kolekcja zaczynająca się od dirhema sama w sobie jest już wyjątkowa, i to nie tylko dlatego, że jego zdobycie wymaga pracy i czasu albo pieniędzy. Jest wyjątkowa dlatego, że monety obce będące w obiegu na ziemiach polskich to temat bardzo specyficzny, a rozpoczynanie ich historii od dirhema właśnie świadczy o wielkiej wiedzy kolekcjonera i jego wyjątkowej staranności.


« previous page